środa, 7 października 2015

Tytułem wstępu, czyli Nadzieja Umiera Ostatnia

Witam wszystkich. Zaczynam przygodę z blogiem i postanowiłem napisać o przeszłości i o tym, co mnie w życiu spotkało. Otóż zacznę od spraw szkoły...
Gdy chodziłem do zerówki byłem podrzutkiem odepchniętym od innych... zawsze gorszy. Pierwsza klasa szkoły podstawowej, wtedy doszły wyzwiska, które mnie mocno poruszały. Nie były prawdą, nie opisywały prawdziwego mnie... a jednak nadal boli. Przezwiska powstały przez to, że ja i pewien kolega mieliśmy tak samo na nazwisko a robił w gacie. Zaczęli przez to i mi docinki robić. Trafiliśmy jednak rok później do różnych szkół. Przez całą podstawową każdy mi dokuczał. Nawet młodsi robili wyżywkę emocjonalną. Płakałem zbyt często. W szóstej klasie miałem egzamin poprawkowy z matematyki, który poszedł mi rewelacyjnie. Nauczycielka bardzo mnie za to chwaliła. Nie wiedziała jednak, że nauczyłem się tych zadań na pamięć. Tak w skrócie skończyła się podstawówka... byłem wykorzystany, rozbity i coraz słabszy. Wrak człowieka.Gdy trafiłem do gimnazjum wszystko co złe przyszło ze mną. Jednak zacząłem się sprzeciwiać, przez co też obrywałem i wraz płacz z bezradności, bo nic innego mi nie pozostawało. Kto by pomógł? Zawsze byłem sam.Pierwszą gimnazjum zawaliłem. Ze wszystkiego były jedynki. Wracałem do domu i nie robiłem nic, tylko gry komputerowe... uzależnienie. Nie miałem w okolicy nikogo, z kim dałoby się zaprzyjaźnić. Starałem się mimo to nie narzekać.Nie zdałem do drugiej klasy gimnazjum. Trafiła mi się nowa klasa. Nie wiem czy lepiej czy gorzej, ale tak jakby więcej mi dokuczali, tak to widziałem ja. Stałem za takim nie za bardzo mądrym kolegą, który dżiś chodzi do specjalnej szkoły. Z nim się zaprzyjaźniłem. Pedagog szkolna w moim gimnazjum nic mi nigdy nie pomogła, nie potrafiła i nie miała powołania do tego. Było tylko gorzej. Starałem się wyciszyć, oddałem się w ręce Internetu, kolejny raz uzależnienie.W wieku 12 lat miałem pierwszą dziewczynę. Związek przez Internet. Druga to już inna bajka, bo widywałem się z nią. Zdradziła z byle pierwszym lepszym. Zmieniło się wtedy moje podejście do kobiet. Gdy o tym sobie to przypominam to w oczach mam łzy... Później znów przez Internet związek. Bolesny, bo też na odległość. Z tą pierwszą i trzecią dziewczyną mam kontakt do dziś, jesteśmy przyjaciółmi.Gdy skończyło się gimnazjum zaczęło się dla mnie nowe życie. Popisywałem się przed innymi, zrobiłem z siebie idiotę w oczach wielu ludzi... Zacząłem się przyjaźnić z dwoma osobami z praktyk, ale z czasem koleżanka przegięła a ja zawsze stawiam na honor. Tuż przed końcem roku szkolnego odsunąłem się też od przyjaciela. Wina plotek... Powiedziałem co myślę raz i wmawiano mi dwulicowość. Strach pozostał i pewnie pozostanie, ciężko jest mi się teraz otworzyć. Sprawa z nimi została załatwiona przez psycholog w szkole ale i tak dostałem po dupie. Witam się z nimi na korytarzu, czasem zamienimy kilka zdań ale to nie to samo. Czuć, że relacja teraz jest sztuczna. Na ten czas pewna osoba z innej szkoły robi mi złą opinię. Dowiedziałem się o tym przypadkiem. Wciąż są na mnie ataki, ogólny hejt.Wyjechałem na kursy i moja sytuacja stała się jaśniejsza - nie można się tak łatwo poddawać. Zimą natrafiłem na książkę, z której pozostał we mnie wyjątkowy cytat: "Jesteśmy z reguły ludźmi cichymi i pokornego serca. Wolimy trzymać się w cieniu, aby z niego tym baczniej śledzić grzeszne uczynki bliźnich. Tak to już jest, że właśnie z cienia najlepiej dostrzec mrok, tymczasem blask tylko oślepia źrenice".Czy warto wyjść z tego cienia? Nie wiem... Strach przed prawdą jest zbyt duży. Ale kiedyś i to nas czeka.

3 komentarze:

  1. Znam ten ból nie którzy ludzie są zbyt okrutni. Na szczęście z czasem to mije i człowiek zaczyna od początku z czystą kartą przynajmniej tak było w moim przypadku im bardziej spadasz na dno tym większe jest twoje odbicie z niego najważniejsze by mieć coś lub kogoś co?kto zawsze cię podtrzyma na duchu. Uwierz w siebie i ić przez świat nie zważając na to a na pewno sytuacja się polepszy. Poznawaj nowych ludzi i ciesz się życiem. Każdy z nas ma w pewnym sensie pod górkę. Poznałam ludzi poszłam dalej i jest coraz lepiej nie poddawaj się. Z czasem na pewno ci się uda wyjść na prostą a później to już tylko w górę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jan Kochanowski ''życie kołem fortuny się toczy'' niestety

    OdpowiedzUsuń
  3. Współczuję Ci bardzo. Niestety... życie takie jest. Gdy nie chcesz się podstosować pod ogół, giniesz. Ważne jednak, byś nigdy nie zapomniał kim TY jesteś. Nie możesz stać się marionetką w rękach ludzi tak dwuwymiarowych.
    Wierzę, że wszytko się ułoży.

    OdpowiedzUsuń